Ale siara… =_=

27 grudnia 2003

Wychodzac z domu rozejrzala siem na boki. Nikogo nie bylo. Pewniej ruszyla w strone szkoly starannie wybierajac najmniej ruchliwe uliczki. Gdyby mogla, wcale by nie chodzila do szkoly. Przynajmniej nie teraz! Ale musi… Rodzice sa coraz bardziej bezlitosni…
Jeszcze tylko przejscie dla pieszych i bedzie w szkole. Rozglada siem w prawo, w lewo, to znowu daleko przed siebie. Cisza. Ani jednego zywego ducha. Juz robi pierwszy krok, kiedy za soba slyszy glosne parskania i wycia ze smiechu. Ale siem nieodwraca. Twardo idzie na przod. Tylko troche przyspieszyla kroku.
Wchodzi do szkoly. Mija pierwsze schody. Nagle czuje, jak traci rownowage, ale w ostatniej chwili odzyskuje ja. Ktos ja popchnal. To byli ci, ktorzy siem z niej nasmiewali. Zrobilo siem jej przykro. Twarz zmienila kolor na czerwony.
Ale zaraz, zaraz.. Przeciez tam byl…ON! Na raz zaczela siem czerwienic, to blednac na przemian. Wszystkie mysli zaczely siem platac. Czula jak upada, ale nie umiala na to nic poradzic. Cialo odmawialo posluszenstwa. Zdobyla siem jedynie na krotki odglos przypominajacy pisk. Zrobilo siem ciemno. Nic nie czula.
Ktos otworzyl jej oczy. Zobaczyla, ze wokol niej zebrali siem ludzie. Wiekszosc siem smiala. Slyszala glosy, ale nie wiedziala do kogo naleza.
Tym razem sama podniosla powieki i spostrzegla, ze smiech staje siem coraz glosniejszy i wyrazniejszy oraz ze ludzi przybywa. Zauwazyla chlopakow, ktorzy ja zepchneli ze schodow- wszyscy az siem poplakali ze smiechu. Wszyscy oprocz JEGO.
Poczula, ze znowu go kocha.

Och… Ja tysz musialam unikac ludzi… Pewnie chcesz wiedziec dlaczego? No niech bedzie, powiem… Ale obiecaj, ze ze smiechu nie pekniesz?
Otoz… w sobote i niedziele odbyla siem w Zabrzu mala jumprezka :D Jak moglo mnie zabraknac ;) Moja glupia szkola raczyla uczestniczyc w owej zabawie. Jak chyba wiekszosc wie, naleze do kolka teatralnego… Nyo juz chyba siem domyslasz? No wlasnie… Moja szkola ladnie poprosila kolko o mini wystep. NO I ODSTAWILISMY SZOPKE! To znaczy yaselka XD. Nyo niebylo(?) najgorzej… tyle tylko, ze tam wiekszosc ludzi mnie znalo… i chyba do teraz siem ze mnie nabijaja… Leeeeee, ja nie kce… Help? XD Nyo ale Natalka jest zaradna dziafcianka i wmowila sobie, ze tyo bylo dla dobra spoleczenstfa i takie tam ^^”. Ale za to dzisiaj Bog okazal siem dla mnie(i nie tylko) laskawy. I to jak :D MAM LINUCHA!!! BUAHAHAHAHAHAHA, strzezcie siem mnie :D

Chcieliscie note? Tyo macie :P

3 Odpowiedzi na “Ale siara… =_=”

  1. 1 Dodo-chan *^^* Pisze :

    Ah Tusia.. Ty i ta tfoja wyobraźnia XDDDD ja rozumiem.. ja na tyle Cie znam //znaczy na tyle o Tobie wiem XD// ze potrafie wybrac z tej historii prawde.. ale inni czytlenicy XD Oni moga miec problem ^^ hehe ale tak czy siak bardzo mi siem te Tusiowe opowiesci podobaja *^^* I Ciesze siem ze w koncu napisałas nyooo!!! Mysle ze ten wystep wcale nie był taki „obciachowy” //jak ja nie lubie tego słowa XDDDD// i kto wie.. moze Tusia dostanie kiedys Oscara XD?

  2. 2 Tusia Pisze :

    Nyo ale tya historyjka nie miala byc o mnie XD Nyo ale wazne jest, ze wiesz o co w tym chodzi. Pamietaj: najwazniejsze jest przeslanie! Chyba :P

  3. 3 Dodo Pisze :

    yyy przesłanie XD?

Napisz odpowiedź


  • RSS