o życiu

6 lutego 2006

O życiu się zachciało, la? To będzie coś bardzo życiowego:
„Wybrane opowiadania Borowskiego”
[Pożegnanie z Marią]
(…)
Twarz Marii otoczona szerokim rondem czarnego kapelusza była biała jak wapno. Trupoblade, kredowe dłonie podniosła spazmatycznie ku piersiom jak w geście pożegnania. Stała w aucie, wciśnieta w tłum tuż przy żandarmie. Patrzyła z natężeniem w moją twarz jak ślepa, prosto w reflektor. Poruszała wargami, jakby chciała zawołać. Zachwiała się, omal nie upadła. Samochód zatrząsł się, zawarczał i nagle szarpnął. Nie wiedziałem zupełnie co robić.
(…) Marię wywieziono do obozu nad morzem, zagazowano w komorze krematoryjnej, a ciało jej zapewne przerobiono na mydło.

[U nas w Auschwitzu...]
(…)
Wyciągnął serdecznie rękę.
- A, to ty? Potrzebujesz czego? Jak masz jabłka..
- Nie, jabłek nie mam dla ciebie- odrzekłem przyjaźnie.- Nie umarłeś jeszcze, Abramek? Co słychać?
- Nic ciekawgo. Czeski my zagazowali.
- To wiem i bez ciebie. A osobiście?
- Osobiście? Jakie u mnie może być „osobiście”? Komin, blok i znowu komin? Albo ja mam tu kogo? A, chcesz wiedzieć- osobiście: Wykombinowali my nowy sposób palenia w kominie. A wiesz jaki?
Byłem bardzo uprzejmie ciekaw.
- A taki, że bierzemy cztery dzieciaki z włosami, przytykamu głowy do kupy i podpalamy włosy. Potem pali się samo i jest gemacht.
- Winszuję- rzekłem sucho, bez entuzjazmu.
Roześmiał się dziwnie i popatrzył mi w oczy:
- Te, fleger, u nas, w Auschitzu, my musimy bawić się, jak umiemy. Jak by szło inaczej wytrzymać?
I wsadziwszy ręce w kieszeń odszedł bez pożegnania. Ale to jest nieprawda i groteska, jak cały obóz, jak cały świat.

[Dzień u Harmennach]
(…)
- Andrej, konczaj ich! Kapo kazał!
Andrzej chwycił kij i uderzył na odlew. Grek zasłonił się ręką, zaskowyczał i upadł. Andrzej położył mu kij na gardło, stanął na kiju i zakołysał się.
(…)

Wszystkie spojrzenia zawisły na Iwanie. Unterscharfuhrer wolno podniósł pejcz i ciął go po twarzy raz, drugi, trzeci. Potem zaczął bić po głowie. Pejcz świszczał, twarz więźnia pokryła się krwawymi pręgami, ale Iwan nie padał. Stał z czapką w ręce, wyprostowany, z rękoma wzdłóż bioder. Nie uchylał głowy, chwiał się tylko całym ciałem.
(…)

Wiosną dziewczynkę bez nogi trzymają za ręce i za tę jedną, pozostałą nogę. Łzy ciekną jej po twarzy, szepce żałośnie: „Panowie, to boli, boli…”. Ciskają ją na auto między trupy. Spali się wraz z nimi.

jebit twoju mat’, blad’ jewreskaja!

Może coś bardziej „o życiu”?

„Tabu”

- Dobrze, powiem wprost. Wasz związek nie ma prawa istnieć.
- Co zamierzasz zrobić, żeby nam przeszkodzić?- rzuciła wyzywająco.
- Ja? Poza mną jest jeszcze cały świat i jego porządek moralny.
- Chcesz powiedzieć, że to, co zrobiliśmy, jest niemoralne?
- Tak! Nie. W pewnym sensie…- Jacek zdał sobie sprawę, że czeka go niełatwe zadanie.- Pamiętasz, Martuniu, kiedy byłaś mała, bardzo mała, i zbliżałaś się na przykład do półki z książkami, których nie wolno ci bylo ruszać, albo sięgałąś po szklankę z wrzątkiem, wtedy ja krzyczałem: „tabu!”, a ty wiedziałaś, że robisz coś zakazanego. Te zabronione rejony jednocześnie cię przerażały i pociągały. Kusiło cię, żeby jeszcze raz spróbować, ale w końcu akceptowałaś nasze zakazy. Najchętniej krzyknłąbym: „Marta, tabu!”.
Przyjmij to do wiadomości, uwierz, nigdy tego nie rób i nie pytaj o racje. Gdybym był wierzący, mógłbym ci powiedzieć po prostu: „Pan Bóg nie chce, abyś tak postępowała, a jeśli nie posłuchasz, pójdziesz do piekła”. Niestety jak rozumiem, to już na ciebie nie działa.
- Nie. Ani tabu, ani żaden Pan Bóg. Chciałabym zrozumieć…
- Czy ty naprawdę nie czujesz, że zrobiłaś coś złego?
- Czuję, że powinnam się wstydzić, że postąpiłam wbrew temu, co inni uważają za słuszne. Ale nie, nie było to złe.
- A ja czuję z ogromną pewnością. Tego nie wolno robić.
- A dlaczego?
- Postaram ci się wytłumaczyć, choć ja, prywatnie, żadnych uzasadnień nie potrzebuję.
- A jeśli ja tego nie czuję? Myślisz, że masz mnie jakimikolwiek argumentami przekonać do zmiany uczuć?
- Chyba nie. Muszę po prostu uznać ten fakt: różnimy się i prawdopodobnie różnicy tej nie da się zlikwidować. tylko jest mi trudno uwierzyć. Dotąd wydawało mi się, że ludzie- no może poza jakimiś dewiantami- w tej kwestii czują to samo. Dzieci z izraelskich kibuców nie zawierają między sobą małżeństw, bo wychowywały się razem i traktują się jak rodzeństwo.
- To zrozumiałe- przyznała Marta.- Tylko że ja poznałam Marka dopiero w zeszłym roku.
- Ale od początku wiedziałaś, że to twój cioteczny brat!

A, o moim życiu?

~Nikt cię nie słyszy bo nikt cię nie słucha~

Mama: Marek wyżera po nocach! Zniknął cały chleb!!~!~!~!!!!!11
Marek: Ja? *uśmieszek*
Tsu: Ale jak? Cały.. chleb..
Tata: Nigdy nie pomyślałbym, że chleb można pokroić na 3 kromki :O
Marek: Jak się kroi wzdłóż.. *dumny*

Tsu: Mehehehe~ Ale szajs, co mi za starocie ‚zapodajesz’?
Marek: Ty sie nie znasz! To jest nowe~! Przed chwilą to wymyśliłem..

Wszystko w porządku. Nic cikawego, nic nowego, nic miłego, nic szczególnego.
…Nic.

Boję się lekarzy ;____;

Szadka + Kinga = WNM~~~!!!!!!!1*
Krzysiek + Nicola = WNM~!~!~!~!1*
Andzia + Szymon = WNM!!!!!!!!!!12~*

*= Wielka Niespełniona Miłość

Wróżby :3
ANGELIKDOMSZYUŁTRC =9
AN_ELIK_OMSZYU_T
_N___I__OM
_____I
_____I

231225213322221211
343347436
977104
1378
910
91%

8= miłość
Andzia, on cię kocha na 91%!!!~

.
.
.

._.

…ale osochozi, jak to Henryk pijenknie ujął?

Caemu tak bardzo denerwują mnie błache sprawy, a przy poważniejszych nie potrafię się wkurzyć?

Turulu lo~uf
(True love) kocham japoński angielski (?) ;d

[lekcja historii]
Historyk: Oni znowu mnie nie słuchają! T-T

Użyj mocy Maciej~!
~Moja szufladko~~~~~~~
|
|
|
- Kurna, będziecie cicho czy nie?! >,<‚ http://www.hoogerbrugge.com/ml.html <– From Seph~ Ale wiecie co? Na 10 ludzi 10 umiera, więc nie ma sie o co martwić, la~!

10 Odpowiedzi na “o życiu”

  1. 1 Seph Pisze :

    Na 10 ludzi 10 umiera, więc nie ma sie o co martwić

    _N___I__OM (tzn. NIOM)
    Ale jak?

    pali się samo i jest gemacht

    A dlaczego?

    Kapo kazał!

    …ale osochozi

    nie pytaj

    (swoja droga lubie te opowiadania borowskiego, ale dlaczego akurat ‚o zyciu’ kojazy Ci sie z lagrami)

  2. 2 Aya Pisze :

    Nyo! Dczekałam się!

    Dopisz do tych WNM Basia + Piotrek, proooosze.

    Jak się obudzę, to napiszę dłuższy komentarz, bo ja jeszcze śpie =_=.

  3. 3 Tsu Pisze :

    Seph: W koncu takie bylo zycie, ne? Borowski opowiada tak zyciowo.
    NIOM nie jest niomem~ Nawet tego niezauwazylam…
    Moze podswiadomie wyszlo ;D
    Nie znasz tej wrozby? :P Literka pod literka, zlicza sie i jest gemacht.
    Aya: Jeszcze spisz? XP

  4. 4 Squall Pisze :

    dolaczam sie do pytania Sepha…dlaczego opowiadania guru Borowskiego z zyciem sie kojaza? O.o

    Tak w ogole co Ty czytasz w 1 liceum….

  5. 5 moj-i-tylko-moj Pisze :

    Sql, patrz nizej ;P
    Co bylo kiedys, nie oznacza, ze nie wroci.
    Cierpienie jest zyciowe.
    Bol jest zyciowy.
    Zycie jest o zyciu.
    Poza tym ja czytam lektury w liceum :P No i to na co mam ochote. Nyo ale, taak. Glownie lektury xP

  6. 6 colcik Pisze :

    Masz elo brata. Ale zmien szablon ;).

  7. 7 Dodo Pisze :

    qzynke tez masz elo. Zmień szablon :).

    Moim zdaniem to nie było o życiu~!

    Ja kce palmiarnie .-.

  8. 8 K-chan Pisze :

    A mnie się ta notka wyjątkowo podobała…:D

  9. 9 K-chan Pisze :

    Gwoli wyjasnień: nie to żeby inne mi sie nie podobały,ale ta była wyjątkowa…(bo życiowa -_-’) :P

  10. 10 Dodo Pisze :

    gdzie palmiarnia :

Napisz odpowiedź


  • RSS