MODLITWA ŻABY

15 czerwca 2007

MODLITWA ŻABY
KSIĘGA OPOWIADAŃ MEDYTACYJNYCH
TOM II
Anthony de Mello SJ

TRAN DLA PSA

Pewien człowiek zaczął dawać swemu dobermanowi duże dawki tranu, ponieważ powiedziano mu, że jest on dobry dla psów. Codziennie trzymał głowę protestującego psa między kolanami, otwierał mu na siłę szczęki i wlewał płyn do gardła.

Pewnego dnia pies wyrwał się i rozlał tran na podłogę. Potem, ku wielkiemu zaskoczeniu mężczyzny, powrócił, żeby wylizać łyżkę. Wtedy to człowiek odkrył, że pies nie protestował przeciwko tranowi, lecz metodzie jego aplikowania.

-
Są dwa rodzaje wychowania:
To, które uczy, jak zarobić na życie
I to, które uczy, jak żyć.

-
Mała dziewczynka, w sklepie z owocami, ze skórką banana w ręce:
„Czego sobie życzysz, kochanie?” powiedział sprzedawca.
„Nowy wkład”, padła odpowiedź.

NIEBEZPIECZNA MANTRA

Gdy pewien guru miał lekcję z grupą młodych uczniów, zaczęli go błagać, żeby im wyjawił świętą Mantuę, przez którą zmarli są przywracani do życia.
„Cóż byście zrobili z tak niebezpieczną rzeczą?” zapytał guru.
„Nic. Służyłaby tylko do umocnienia naszej wiary”, odparli.
„Przedwczesna wiedza jest niebezpieczną rzeczą, moje dzieci”, powiedział starzec.
„Kiedy wiedza jest przedwczesna?” zapytali.
„Kiedy daje władzę komuś, kto nie posiada jeszcze mądrości, która musi towarzyszyć jej użyciu”.
Jednakże uczniowie nalegali tak, że święty człowiek, wbrew sobie, wyszeptał im do uszu świętą Mantuę, zaklinając ich wielokrotnie, aby korzystali z niej z największą rozwagą.
Niedługo potem młodzieńcy szli wzdłuż miejsca pustynnego, gdzie zobaczyli stertę wyblakłych kości. Kierowani bezmyślną wesołością, która towarzyszy tłumowi, postanowili sprawdzić Mantuę, która powinna była zostać użyta dopiero po dłuższej medytacji.
Skoro tylko wypowiedzieli magiczne słowa, kości oblekły się w ciało i zostały przemienione w wygłodniałe wilki, które rzuciły się za nimi w pogoń i rozdarły ich na strzępy.

-
Naprawdę nigdy nie posiadasz rzeczy,
Masz je tylko na chwilę na przechowaniu.
Jeśli nie jesteś w stanie ich oddać, to one cię trzymają.

Cokolwiek cenisz jak skarb,
Musi być trzymane w zgłębieniu dłoni,
Jak trzyma się wodę.

Starasz się to pochwycić
I już tego nie ma.

Przywłaszcz to sobie,
A usmarujesz to.

Uwolnij
I jest na zawsze twoje.

-
Nie ma większej radości,
Niż nie mieć powodu do smutku;
Nie ma większego bogactwa,
Niż zadowolenie z tego, co się ma.

BUDDA I BANDYTA

Pewnego razu zagroził Buddzie śmiercią bandyta zwany Angulimal.
„Bądź zatem łaskaw spełnić moje ostatnie życzenie”, powiedział Budda. „Odetnij tę gałąź z tego drzewa”.
Jedno cięcie mieczem i było zrobione!
„Co teraz?” zapytał bandyta.
„Przyłóż ją z powrotem”, powiedział Budda.
Bandyta roześmiał się. „Musisz być szalony, jeśli uważasz, że ktokolwiek może to zrobić”.
„Wprost przeciwnie, to ty jesteś szalony, jeśli sądzisz, że jesteś potężny, bo możesz ranić i niszczyć. To jest zadanie dla dzieci. Wielcy wiedzą, jak tworzyć i leczyć.

Taran oblężniczy może zburzyć mur;
Nie może zaleczyć wyłomy.

DWIE GWIAZDY NAD GÓRĄ

Był raz bardzo surowy człowiek, który nic nie brał do jedzenia i picia, gdy słońce było na niebiosach. Jakby na znak aprobaty nieba dla jego surowego trybu życia, błyszcząca gwiazda świeciła na szczycie pobliskiej góry, widoczna dla wszystkich pełnym świetle dziennym, chociaż nikt nie wiedział, co ją tam sprowadziło.

Pewnego dnia mężczyzna postanowił wspiąć się na górę. Mała dziewczynka ze wsi nalegała, żeby z nim iść. Dzień był ciepły i wkrótce obydwoje poczuli pragnienie. Mężczyzna namawiał dziecko do napicia się, ale nie chciało, o ile on również się nie napije. Biedak był w kłopocie. Nie chciał przerwać swojego postu, lecz nie mógł znieść, że dziecko cierpi z pragnienia. W końcu napił się. A dziecko wraz z nim.

Przez długi czas nie śmiał spojrzeć w niebo, bo obawiał się, że gwiazda zniknęła. Więc wyobraźcie sobie jego zdziwienie, gdy spojrzawszy po chwili, zobaczył dwie gwiazdy świecące jasno nad górą.

KAMIEŃ FILOZOFICZNY

Zbadaj to, co lubią nazywać
Wolnym i odpowiedzialnym zachowaniem,
A prawdopodobnie stwierdzisz,
Nie świadome działanie,
Lecz mechaniczne odruchy.

Mówią, że kiedy spalono wielką Bibliotekę Aleksandryjską, ocalała tylko jedna książka. Była to bardzo zwyczajna książka, nudna i nieciekawa, więc sprzedano ją za parę groszy biedakowi, który ledwie umiał czytać.

Jednakże książka ta, jakkolwiek na nudną i nieciekawą wyglądała, była prawdopodobnie najcenniejsza książką na świecie, gdyż na wewnętrznej stronie tylnej okładki nagryzmolono dużymi, okrągłymi literami parę zdań, które zawierały tajemnicę Kamienia Filozoficznego – małego kamyczka, który mógł wszystko, czego dotknął, zamienić w czyste złoto.
Napis oznajmiał, że ten cenny kamyk leży, gdzieś na brzegu Morza Czarnego wśród tysięcy innych kamieni, które są identyczne jak ten, tyle tylko, że podczas gdy pozostałe kamienie są zimne w dotyku, ten jeden jest ciepły, jak gdyby był żywy. Mężczyzna uradował się swoim szczęściem. Sprzedał wszystko, co miał, pożyczył dużą sumę pieniędzy, która wystarczyłaby mu na rok i wyruszył nad Morze Czarne, gdzie rozbił namiot i rozpoczął mozolne poszukiwania Kamienia Filozoficznego.

Zabrał się do tego w następujący sposób: podnosił kamyk; jeżeli był zimny w dotyku, nie rzucało z powrotem na brzeg, ponieważ gdyby tak robił, mógłby podnosić i dotykać tego samego kamienia wiele razy; nie, wyrzucał je do morza. Tak każdego dnia, godzinami cierpliwie nie ustawał w swym wysiłku: podnosił kamień, jeśli był zimny, wrzucał go do morza; podnosił inny… i tak dalej, bez końca.

Spędził na tym zadaniu tydzień, miesiąc, dziesięć miesięcy, cały rok. Potem pożyczył jeszcze trochę pieniędzy pieniędzy dalej usilnie szukał przez następne dwa lata. Ciągle to samo: podnosił kamień, dotykał go… był zimny, wrzucał go do morza. Godzina po godzinie, dzień po dniu, tydzień po tygodniu… nadal bez skutku.

Pewnego wieczoru podniósł kamyk i był on ciepły w dotyku – i siłą zwykłego przyzwyczajenia, wrzucił go do Morza Czarnego.

ZŁOŚĆ JEST LEPSZA, NIŻ DESER

Pasażer w pociągu składał zamówienie u kelnera wagonu restauracyjnego. „Na deser”, powiedział, „poproszę ciasto z owocami i lody”.

Kelner powiedział, że nie mają ciasta z owocami. Mężczyzna wybuchnął: „Co? Nie macie ciasta? To absurd. Jestem jednym z największych klientów, jakich posiada ta kolej. Co roku organizuję wycieczki dla tysięcy turystów i zlecam przewóz setek ton ładunków. A kiedy sam podróżuję tą linią, nie mogę dostać prostej rzeczy, jak ciasto z owocami. Porozmawiam o tym z waszym prezesem.”

Szef kuchni zawołał kelnera na stronę i powiedział: „Możemy dostać dla niego ciasto z owocami na następnym przystanku”.

Zaraz na następnym przystanku kelner powrócił znowu. „Miło pana poinformować, że nasz szef kuchni postarał się o to ciasto specjalnie dla pana. Mam nadzieję, że będzie panu smakować. A wraz z nim, chcielibyśmy panu zaoferować ten siedemdziesięcioletni winiak, jako ukłony od linii”,

Pasażer rzucił serwetkę na stół, zacisnął pięść i krzyknął: „Do diabła z ciastem. Wolę być zły!”.

(jak puste byłoby nasze życie, gdybyśmy nie mieli na co się obrażać…)

ZDJĄĆ SKRZYNIĘ, CZY WSADZIĆ

Dwie ciężarówki stały do siebie tyłem, a kierowca mozolił się, żeby przeładować olbrzymią skrzynię z jednej ciężarówki na drugą.

Przechodzień, widząc jego rozpaczliwą sytuację, zaofiarował się pomóc. Tak więc obydwaj sapali i mozolili się przez ponad pół godziny bez skutku.

„Obawiam się, że nic z tego”, wydyszał przechodzień. „Nigdy jej nie zdejmiemy z tej ciężarówki”.

„Zdejmiemy!” wrzasnął kierowca. „Wielki Boże, ja nie chcę jej zdjąć. Ja chcę ją wsadzić!”.

3 Odpowiedzi na “MODLITWA ŻABY”

  1. 1 Seph Pisze :

    Pewnego wieczoru podniósł kamyk i był on ciepły w dotyku – i siłą zwykłego przyzwyczajenia, wrzucił go do Morza Czarnego.

    haha…ha…haa…..

  2. 2 Tsu Pisze :

    Tez mnie to ujelo ;3

  3. 3 Dodo Pisze :

    to jest z tej książki co ją u mnie kończyłaś ;p? nawet nie kce mi sie czytac :C

    Dawaj jakies reality szoł /slur

Napisz odpowiedź


  • RSS