.hr, oy! part 2

10 września 2007

W nocy puszczano film, który strasznie trzeszczał, więc wszyscy turyści byli zmuszeni go oglądać ._.’
Ostatni postój przed chorwacką granicą był tak zimny, że niektórzy zaczęli wątpić, aby kierowca jechał we właściwą stronę..
Nie wspominając o dwudziestoczterogodzinnym nadmuchu zimnym powietrzem wprost na podróżujących- zmarzłam ;_;
Nic dziwnego, że wszystkich „szokło” po wyjściu z autokaru po dojechaniu na miejsce. Już nawet nie chodzi o temperaturę, ale te widoki *_*
Wysadzono nas na przystani promowej i ogłoszono wolny czas. Był nawet wyznaczony określony teren do zwiedzania z przewodnikiem kto chciał. Joszko <3 Przystojny, inteligentny, dowcipny... Ale wróć ;d Oprowadził nas po Splicie, poczęstował rakiją... Reszta wolnego czasu zleciała na uzupełnieniu zapasów żywnościowych (owoce :)~ )no i tego, czego się zapomniało zabrać z Polski. Szaleństwo ^D^ No to czas na 2h rejs byczym promem <3 Tu upał dawał się już we znaki ostro ;o Później tylko ok 15min autokarem i jesteśmy w naszym hoteliku! Po drodze autokar niebezpiecznie przechylił się w jedną stronę- mijaliśmy kampus dla naturystów >:D
Za każdym razem, kiedy jechaliśmy na wycieczki, autokar przechylał się tam ;d

Pierwsze wrażenie?
Rudera na leśnej wyspie. Głośno coś było i to nie przez turystów (a było w czym wybierać- Czesi, Rosjanie, Włosi, Amerykanie, Chorwaci x3, no i inne niezidentyfikowane narodowości)…
Aaa! Dziura w łazience?!
Jeść…
Po zapoznaniu się z nowoczesnymi rozwiązaniami technicznymi (dziura okazała się er kondyszjonerem) udaliśmy się na obiad. Coraz lepiej było. Każdemu przydzielono stolik i sąsiada- z mamą siedziałam z takim starszym małżeństwem co ich nigdy nie było ;d (Spotkaliśmy się z dwa razy na początkowych posiłkach i jakoś się nie polubiliśmy :x)
Wytłumaczono nam, że śniadanie to chaos :o Czyli stół szwedzki :p Obiad zamawia się dzień wcześniej (do każdego obiadu dostawało się zupkę- codziennie inny makaron!) No a kolacji nie było :C
Ale ale! Jak się okazało, wcale nie była potrzebna, bo sprytnie godzinami zamanewrowali i te posiłki wystarczały spokojnie na życie.
Czas zwiedzić wyspę!
W prawo do miasta, w lewo nudyści…
No to hop! W lewo :p
Taaakie widoki *-* na morze :3 Pierwsze zdjęcie z wyspy…
Idąc morzem napotkałyśmy ludzi z balkonu obok i tak już sobie zazwyczaj chadzaliśmy razem. Chociaż na początku cierpiałam przez znajomość z Jadzia, tak teraz miss U :* Codzienne wizyty po kilkadziesiąt razy mogą wykańczać :x

Następnym punktem do zwiedzenia okazał się bar ;d Blisko apartamentów mieszkalnych, stołówki i morza (w ogóle to wszędzie było blisko, tylko nie do „centrum”) <3. Tam mama poznała innych ludzi, jak się dowiedziała z drugiego autokaru, a ja Maćka i Dorotę. Podobno mieli lepszy pojazd, ale głupiego pilota :x Nie to, co nasz Joker- ciągle uśmiechnięta pani Alicja ;d Był tam taki kelner… Vlado <3333 Poprzednia grupa nazwała go Antonio i krzyczała, że im facardo ;d Serio reagował na „Antonia” xD Nu i ten kelner przyniósł od kogoś wino dla nas, młodych :o~ – darmo! ;D Tak zaczęły się cowieczorne libacje i hulanki ^x^ Następna część(oby ostatnia) w produkcji ;3

Jedna odpowiedź na “.hr, oy! part 2”

  1. 1 Dodo Pisze :

    hihi zaczela sie zabawa :D E>

Napisz odpowiedź


  • RSS