OY! Hr part 3- last one

11 maja 2008

O tak. Wreszcie wzięłam się za rozrachunek z przeszłością. W czas ;x Podobno z czasem człowiek nabiera ogłady ze swoimi myślami.
Od ostatnich wakacji minie niedługo rok i w związku z tym powinnam spokojnie już myśleć o tym, co się tam wydarzyło.
Mimo krótkiego pobytu i zapowiadającej się monotonni było zupełnie inaczej. Z całą pewnością nie twierdzę tak z powodu zacierającego wspomnienia czasu.
O nie.
Wiadomym jest, iż zawieranie znajomości na wszelakich wyprawach jest bardzo powierzchowne i wielka przyjaźń zaczyna się tak nagle jak i kończy. Z niektórymi wiążemy większe nadzieje, jednak nie zawsze można rozwijać owych znajomości tak, jakbyśmy tego właśnie chcieli. Czasem zdarza się jednak, iż mamy szczęście. Ja takowego jeszcze nie zaznałam. Ale, jak mi się zdaje, odbiegłam zbytnio od tematu.
Oprócz Polaków miałam styczność również z Czechami, Niemcami, Włochami, Chorwatami… Ci ostatni zaś obdarzyli mnie szczególnym zainteresowaniem; konkretnie ze strony Miczo.
Jednym zdaniem były to najbardziej romantyczne chwile w moim życiu ;d.
Kończąc styl pisarski Jane Austen i wracając do swojego pragnę przybliżyć Ci co weselsze przygody z pobytu w Chorwacji.
W pierwszych dniach dowiedziałam się, że przez 3 lampki wina zaczynam mówić głośniej. Przez to mama dowiedziała się o mnie kilku ciekawych rzeczy- sorry Bery ;d
Inną sprawą było to, że myślałam o impruf maj inglisz. Okazało się, że wzbogaciłam słownik Miczo o "truskawki" xD
Nawet z Jadzią i Maćkiem nauczyliśmy go grać w kibel ;d
Wygłupy w wodzie, na kamienistej plaży, nawet na balkonach to nic w porównaniu z tym, co działo się na wycieczkach! Nie muszę przypominać, że za każdym razem, kiedy jechaliśmy gdzieś dalej- pierwszą atrakcją był kampus naturystów.
Niekiedy kierowca uraczał nas najbardziej stromymi i najmniej zabezpieczonymi odcinkami drogi (droga przypominająca bardziej ścieżkę, niemieszczące się dwa auta, brak miejsca na barierki itp- słodko).

-Uoo! Na zakręcie wygląda, jakbyśmy wjeżdżali prosto w przepaść!
-Natala, zamień sie miejscami.
-Lepiej nie, bo pani przeciąży autobus i polecimy w dół!
-Właśnie! Czemu tam nie ma żadnych wraków?
-Bo turlają się do samego morza chyba, nie?

Przykrość? Jedyna, jaka mnie spotkała, to chyba widok gościa od naleśników. Dzień w dzień, od rana do wieczora stał na gorącej plaży przy rozgrzanych palnikach. Jednostronna opalenizna gwarantowana ;d
Wracając jeszcze do Miczo- nie przeszkadzało mu, że byłam zajęta ;d Niestety mnie tak i okazałam się straszną cnotką niewydymką :< No cóż, chyba tak już mi zostanie ;f
Bywaj~!

2 Odpowiedzi na “OY! Hr part 3- last one”

  1. 1 : Pisze :

    :

  2. 2 Dodo Pisze :

    To nizej wyglada jak man ;D No.. wczas sie skaplam, ze masz nowa noteczke, no no no~
    Z tym Austynowym stylem to nawet nie poczulam ;d aczkolwiek jakos tak madrze zaczelas pisac.. troche sie przestraszylam ;d Ciekawe co tu sie pojawi po obecnych wakacjach hihihi :3

Napisz odpowiedź


  • RSS