For U :)

15 listopada 2003

Ta notka jest przeznaczona dla Natalki ;)

jak miło ^^

12 listopada 2003

Sorki!
Przepraszam wszystkich! Jakoś ostatnio nie mogłam siem dorwać do kompika -_-. Jak już, to miałam go na siakieś 5 minutek… Nyo coosh… ach ten brat! ;) Ale tak na serio serio, tyo zawsze był zajęty(a jednak braciszek :P, no i tata -_=), a jak już, to wtedy aqrat blog nie działał! Mnie jednak maszyny nie kochają… No ale dzisiaj jest wyjątkowy dzień! Jakoś dziwnie mi prawie wszystko wychodzi :) Na przykład dzisiejszy sprawdzian z fizyki poszedł mi całkiem nieźle! Albo koledzy byli wyjątkowo milsi :) No nie licząc pani psycholog… Nie, nie pani psychiatryczki^^” PANI PSYCHOLOG :P Nie pytajcie co tam robiłam… Bo i tak nie wiele wam powiem :P Mogę zdradzić tylko tyle, że nie jestem głupia(choć do tego mam wątpliwości^^”), i że robiłam różne ciekawe rzeczy, np układałam klocki, odpowiadałam na trudne pytania, obliczałam różne(nieciekawe) zadania z matematyki i wiele wiele innych :) Wyszło mi, że jestem wzrokowcem i że moja wiedza jest pon…. a za dużo byście chcieli wiedzieć :P Kończę i niech was ciekawość zrzera :P

Dyskoteka

25 października 2003

Ostatnie pociągnięcie kredkś i makijaż gotowy. Już jest gotowa do wyjścia na dyskotekę. Jej koleżanka też. Obie bały się. Nie wiedziały jeszcze czego, ale czuły, że coś jest nie tak//Kobieca intuicja//. Złapała torbę, w której była woda „na wypadek”, guma do żucia i buty zmienne. W końcu dyskoteka odbywała się na sali gimnastycznej. W szkole, przy wejściu czekały na nie dwie dziewczyny:
pierwsza, z drwiącym uśmieszkiem zbierała opłatę za wejście, a druga przybijała pieczątkę, żeby ktoś przypadkiem nie zapłacił podwójnie… Udało się. Weszły do środka. Idąc korytarzem były szczęśliwe, że ich wysiłki nie pójdą na marne. W końcu już od ponad tygodnia zapuszczały paznokcie, układały w myślach stroje, fryzury… Ale to jest już za nimi. Są tam i mikt już ich nie zatrzyma. Bedą się świetnie bawić. Obiecały to sobie. Poznały panie- strażniczki przed szatnią. To była ich pani z polskiego i była nauczycielka chemii. W szatni rozebrały kurtki. Porozumiewały się bez słów. Natalia wiedziała, że jej druga koleżanka chciała, aby jej poprawić jeszcze raz oczy, pociągnąć cieniem. Zrobiła to bez wachania. Są już gotowe. Chciały już wyjść, ale Natalia się zatrzymała przy wyjściu.
- Coś jest nie tak.
- Przecież poprawiłam ci makijaż!
- Nie o to chodzi…
- Tak, masz rację. Dzisiaj zdarzy się coś… Ale nie wiem jakiego. Ale raczej nic przyjemnego.
- O, patrz! Tam jest Aga. Chodźmy do niej.
- OK.
Poszły na salę. Było tam dość głośno. Nie tylko dlatego, że leciała okropna muzyka- techno- ale i dlatego, że było tam strasznie dużo ludzi. Ledwo co umiały rozmawiać z Agą. Ale im nie potrzebne były słowa.
Mimo „dziwnej” muzyki postanowiły rozruszać towarzystwo, które już nie gadało, ale ryczało, a na dodatek podpierało mury sali gimnastycznej.
- Nie bójcie się, sala się nie zawali ;)- zachęcała Aga.
No i jakoś poszło. Tłumy zaczęły wychodzić na środek sali i tańczyć. A wraz z tłumem one. Co jakiś czas dołączały się do ich kółka nowe osoby: to Marcin, to Ania… W końcu zmęczyły się. Postanowiły pójść do ubikacji. Przed Wc stali jacyś dwaj chłopacy. Natalia ich znała z widzenia… Właściwie grała z nimi kiedyś na przerwie piłką kortówką. Kiedy wchodziły chłopaczki zatrzymali je.
- A gdzie pieczątka?
- Tu! – zagroziła pięścią Natalia (pieczątkę miała na nadgarstku)
- A to zapraszamy^^”
I wpuścili je do wc.
Odpoczęły chwilkę i chciały wracać. Przy wyjściu znowu zatrzymali je ci dwaj chłopacy. Tym razem byli milsi. Jeden chwycił Natalię za siateczkę.
- Ładna siateczka!
Ona odwróciła się i uśmiechnęła się jak tylko mogła najpiękniej i poszły spowrotem w głąb ciemnej sali. Natalia stuknęła się w głowę. O jejku! Co ona zrobiła??? Przecież to był jeden z najfajniejszych chłopaków w szkole, a ona tak od niechcenia uśmiechnęła się! Ale gapa… Nagle didżeje puścili wolną piosenkę. Zamyśliła się głęboko. Jej koleżanka obok wiedziała, co ją trapi. Spojrzały sobie w oczy.
- Nie martw się. On napewno teraz myśli jak by cię tu podejść. Zobaczysz, że zaraz przyjdzie z tobą zatańczyć.
- No coś ty! Ze mną? Po czymś takim?!
Ale mimo swojego niedowierzania rozejrzała się po sali. I rzeczywiście, zobaczyła go patrzącego wprost na nią. Natalia zlękła się. Przecież ona nie umie tańczyć^^” Patrzyli na siebie przez chwilkę. Nagle on ruszył się. Wolnym krokiem zbliżał się do niej. Serce mocniej jej zabiło i nagle… zapaliły się światła. Chłopak przystanął. Wszyscy zebrali się w wielkim kółku. W środku był organizator imprezy- pan Tomek Marek. Był zły, choć starał się to ukryć. 5 minut uciszania… Nareszcie pan Tomek(?), Marek(?)… nie ważne^^” powiedział:
- Koniec dyskoteki! Idziemy do domów!
- Ale jest dopiero 7!- krzyczały wściekłe tłumy
- Pani sprzątaczkaznalazła nie miłą niespodziankę pod salą informatyczną. Do widzenia!
Niektórzy z niedowierzaniem stali oszołomieni, niektórzy zwrócili się do wyjścia.
- Niech nam oddadzą pieniądze!
Domagali się.
Natalia znalazła kilka dziewczyn, które razem z nią usiadły w kółku i strajkowały o dalszą imprezę. Niestety nikt nie zwrócił na nie uwagi. Prawie wszyscy wyszli. Zrezygnowały. To jest już koniec. ale Natalia postanowiła nie zmarnować tego wieczoru. Zobaczyła, że jej koleżanka meczy się ze złożeniem płachty, która wisiała na oknach. Pomogła jej. Potem trzebabyło pomóc jakiemuś chłopakowi w zamiataniu sali bo on nie miał najmniejszego pojęcia jak to się robi… Pokazała mu jak to się robi i dopingowała w dalszej pracy^^”. Czuła, że zrobiła dobrze. Pomogła. To oznacza, że ta dyskoteka nie była taka zła na jaką ją skazywała od początku. Potem didźeje i inni pozostali zaczęli się wygłupiać i było dużo śmiechu. Nawet jakiś nieznajomy pochwalił jej makijaż i strój! No ale nawet największe przyjemności muszą się kiedyś skończyć. Tak było i tym razem. Wszyscy rozeszli się w nienajgorszych humorach do domów. Jeszcze długo Natalia myślała o całym tym zajściu…

Jak siem domyślacie, to był skrót(?) z mojego wczorajszego dnia! Oczywiście nie było to tak dokładnie. Kilka rzeczy wymyślonych, kilka niedopisanych :P Np z tym chłopakiem do sprzątania, co mi pochwalił strój. On naprawdę sprzątał! Ale nie pochwalił mnie za nic… Ale za to ten co kył koło kibla naprawdę podobała siem moja siateczka :) Acha, i tak dla sprostowania: mam na imię Natalia i byłam na dyskotece razem z moją qmpelą Natalią, także radzę czytać uważnie, bo możecie siem pogubić która Nati jest która :P Mam nadzieję, że nie było za długie i zbyt nudne^^ No ale musiałam to napisać! Po prostu musiałam ;)

Co wy na to?

15 października 2003

Wiecie, ostatnio mi siem nudzi… XD Pomyślałam, że napiszę opowiadanie :) Mam dużo czasu, a wy napewno mi pomożecie ;P Jak na razie mam kilka pytań:
1. Imiona bohaterów
2. Główny bohater to: baba czy facet?
3. czy opowieść ma być
a) zabawne
b) horror
c) romansidło
4. Wysilcie siem i pomyślcie co jeszcze :P

Czemu mnie ignorujecie???

12 października 2003

Ostatnio(właściwie od dłuższego czasu) zauważyłam, że ludzie ignorują! I to wszyscy! Moja rodzinka, znajomi, nawet zwierzęta…
Mój pies wogóle nie reaguje na moje polecenia! No może tylko na dwa( zna ok 10): „spacerek” i :masz” :/ Ale jak mój tata mu coś rozkarze to aż spazmów dostaje!
Ale to ciągle nie wszystko…
Idę sobie z koleżankami z kal Agą i Martyną. Oczywiście one z przodu, a ja za nimi(jak zawsze), ale to siem wytnie… No i chodzimy sobie i chodzimy. Zaczyna być już trochę nudno… W końcu;
A: To po kogo jeszcze pójdziemy?
N: Może po Natalię?
(nie, nie mnie :P)
Cisza… Chwilka zastanowienia i :
M: Chodźcie idziemy po Natalę!


Hej! przecież ja to powiedziałam! Halloooo, czy ktoś mnie słyszy?! Oczywiście, że nie:
A: Dobry pomysł!

Takich przykładó z moimi koleżankami jest całe mnóstwo… Zresztą tak samo z rodzicami:
Czasem proszę ich o kasę na np multikino, czy WAŻNĄ książkę z angielskiego(jeszcze siem jej niedoprosiłam ==”)a oni nic. Nawet nie drgną! Udają, że nie słyszą XD Ale potem jak przyjdzie co do czego „to ja im przecież nigdy nic nie mówię” _-_,
Niestety jeszcze nie wynaleziono jakiegoś cudownego sposobu na ignorowanie biednych, uciśnionych i pokrzywdzonych ludzi przez los …eeee… to nie ta bajka^^” No ale chyba każdy zrozumiał o co chodzi, nie?

Kim tak naprawdę jestem?

7 października 2003

nerdslut
Nerdslut

What’s your sexual appeal?
brought to you by Quizilla

Tak mi wyszło. Wg mnie to pasuje do mnie… Choć wolałabym to zmienić :P

Schiz?

6 października 2003

Jakieś 2 tygodnie temu szłam do szkoły wyjątkowo wcześnie. Była to chyba 7.15 albo jakoś tak^^. No mniejsza o to! A więc idę sobie i idę… Oczywiście stałym kursem, koło DOMIT’u. Idę i idę… Mijam sklep, potem długo długo pustka, jakieś zarośla i wreszcie cywilizacja! No to połowa drogi za mną _-_ Idę sobie koło drzewek, patrze… a tu kotek! XD. Był taaaki czarny słodziusi milusi mizia mizia =] Był taki chudziutki i biedniutki, że pomyślałam sobie ” Co mi szkodzi, nakarmie biedne stworzonko. Może w przyszłości mi siem jakoś odwdzięczy? XD” Obracam siem za siebie, nikogo nie ma. Kociaczek siedział na studzience kanalizacyjnej (chyba wiecie o co chodzi ^^”). Gdy podeszłam, koteczek siem przestraszył i podbiegł do płoteczka, który był w pobliżu i tam sobie usiadł. No i siem na mnie gapił^^. Pomyślałam sobie, że jest troche dziki. Ale niezważając na nic położyłam mu jedzonko i ruszyłam w dalszą drogę do szkoły. Po powrocie sprawdziłam, czy koteczek zjadł. Oczywiście, że zjadł! Mam nadzieję, że ze smakiem :) Całkiem niedawno zauważyłam, że tej studzienki kanalizacyjnej tam wogóle nie ma… Nawet śladu! Normalnie nie wiem sama już co myśleć… Przyśniło mi siem to? Nieee… Przewidziało? W życiu! A może to był jakiś dobry wróżek i mi pomoże^^? Pomocy?!

Dzień chłopaczka =D

30 września 2003

Chyba wszyscy już wiedzą, że dzisiaj jest dzień facetoof… W szkole były drobne problemy, bo chłopaki domagali siem czegoś, typu usługiwanie przez cały dzień albo coś do zjedzenia- obowiązkowo słodkiego. W mojej klasie jest więcej chłopaków(d:10, ch:12, w tym jeden chłopak nie obchodzi takich świąt, ale wypada mu soć dać, i dwie dziewczyny też są innego wyznania + 2 nieobecne) Dziewczyny składały siem po 2 złote. Wczoraj uzgodniłyśmy, że ja z Natalią idziemy do sklepu i coś kupujemy. Miałyśmy 12 złotych… Czyli nie wszystkie dziewczyny zapłaciły!!! No to wychodzi 1 zł na chłopaka… Ja niestety nie mogłam iść kupić im jakieś lizaczki ;) ale Agata tak. No to dałyśmy jej kasę(ja z Natalią). Dzisiaj przychodzimy do szkoły, szczęśliwe i wogóle w dobrych humorach. A tu psikus! Agaty z koleżanką nie ma już na dwóch lekcjach! Kurde, gdzie one siem podziewały… Przyszły dopiero na 3 lekcje- g wych. Na szczęście chłopcy siem nie skapli. A na dodatek nasza wychowawczyni dała wszystkim dziewczynom po (aż) 5 pkt, za to że nie mósiała nam przypominać. Zresztą ona sama zapomniała XD No a tak poza tym to było wesoło, jak zawsze :)

Jakoś nieswojo… :/

27 września 2003

Zaraz siem wścieknę!!! Chciałam dodać very dłuuugą notkę, nad którą siem bardzo męczyłam przez ponad 20 min. Ona była wyjątkowa! Taka od serca i wogóle… Ehhh. muszę zacząć od początku, ale to już nie to samo… :/
Dzisiaj miałam okropny dzień… Mojej koleżance potrącono psa i w tym samym dniu(i czasie) uciekł kot ;( Normalnie idealny dzień na kręcenie reportażu o zwierzętach ze schroniska… Cała zapłakana pojechała ze mną do tego schroniska. Udało nam siem zrobić bardzo ciekawy filmik i zrobić kilka naprawdę świetnych zdjęć i ujęć kamerą. Miałam takiego doła… Miałam nawet wyrzuty sumienia, że to przeze mnie Perła wpadła pod auto, a Mruczek uciekł… Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze i że Mruczuś nie zapląta siem wracając do domu o jakąś głupią gałąź(uciekł z przypiętą smyczą)… Perła jest u weterynarza i z tego co wiem, ma cosik z łapką… Biedaczysko :(
Po obiedzie wyszłam na dwór…
Potem dowiedziałam siem, że mój brat gra mecz. No to poszliśmy oglądać wielką klęskę… W naszym składzie: Borek, Marek, Marcin, Jarek, jakiś blondyn i siakiś inny gościu^^
No ale cóż siem dziwić, że przegraliśmy, skoro przeciwnicy robili taaakie przekręty…
Np. Wcześniej było ustalone, że gramy w 5 osób, a oni grali w 6!
Albo oni mogli faulować, ale jak nasza drużyna „niechcący” kogoś… to od razu karny!
Lub zmieniali siem ile chcieli! Normalnie można zmienić tylko trzy osoby, a oni po pierwszej połowie wymienili wszystkich zawodników prócz jednego! No i podczas całego meczu wymieniali siem kilka razy :/
Ale największy wałek był po pierwszej połowie pod koniec. Przegrywaliśmy jakieś 3:6. Było ok 2 min do końca meczu. OK, doliczyli troche czasu, ale żeby aż 8 min???!!! Wg normalnych zasad można doliczyć góra 4 min… A w sumie graliśmy(od mimentu doliczenia) jakieś 15 min… Oj ta matematyka…
Ale kiedy był już koniec meczu i wszyscy powoli schodzili z boiska oni strzelili jeszcze 2 bramki i je sobie uznali!!! Czyli wycjodzi na to, że przegraliśmy 3:8!!! Tu już naprawdę przesadzili! No ale nadzieja już świta. Mamy z nimi zagrać rewanż na naszym boisku, z naszymi zasadami i z ich normalnym składem, a nie dwa w jednym + jakieś inne osoby z podwórka… I mam ogromną nadzieję, że Borek, ekhm ekhm, tzn Marek i drużyna im dokopie następnym razem!!! :P Ehhh normalnie mi siem wierzyć nie chce, że tacy oszuści na tym świecie jeszcze istnieją…

Multikino =D

23 września 2003

Nyo co tyo siem nie działo w tym multikinie^^ Moja koleżanka, która zakochała siem w Szczurq(tyo długa historia), który zawsze łazi z Borkiem(…) zaciągnęła mnie zgadnijcie koło kogo… tak! Koło Szczura i Borka! Brawo za inteligencję ^^” No więc Szcur i inni^^ kupili na spółkę popcorn, oczywiście nie żeby go jeść, tylko wiadomo do czego^^ No i oczywiście rozpętała siem straszliwa wojna na popcorn i na jakieś draże i inne smakołyki! Oczywiście większość wylądowała na mojej koleżance obok(bo mnie jeszcze nie znają(tylko z widoku :P)) Uff, na szczęście, bo bym chyba nie wyszła cała z multikina^^” No a po kinie, poszłyśmy do domu XD No ale siem nie martwcie, tyo jeszce nie koniec opowieści :P
Potem poszłam z Agą(tą co w Szczurq…) na deptak. Pochodziłyśmy, znalazłyśmy kilka znajomych^^ no i oczywiście zgadnijcie kogo…NIE! Tyo nie był Szcur ani qmple :P Tym razem tyo był Żaba i qmple :P Żaba, czyli brat Agi :P Chcieli od nas wyciągnąć 50 gr., ale my siem nie dałyśmy :D Jesteśmy silne :P duchowo^^” Nyo to na tyle, bo Marek mnie już pogania :/ Hyh, takie życie jak siem ma kompa na spółkę… Papapa


  • RSS