Który wybrać? :C

12 stycznia 2010

Mam niemały dylemat!

w trawach pokrytych rosą
świetlik rzadko jest gościem

lub

wszędzie dociera
imię źródła choć góra
straciła kształt

Który powinnam wybrać do zinterpretowania na zaliczenie? ;d

Święta

5 stycznia 2010

Biel, czerwień, zieleń, puch, drzewo, choinka, obrus, siano, kolacja, gwiazdka, śnieg, mróz, sanie, mikołaj, pomoc, śpiew, światełka, świeczki, ozdoby, wstążki, prezenty, uśmiechy, legendy, rozmowy, rodzina, spotkania, jedzenie, hałas, ciepło, dom, bezpieczeństwo, czas wolny, odzywanie się ludzkim głosem, zmęczenie.

Najgorsze ze wszystkiego.

5 grudnia 2009

"Człowiek może bardzo kochać swoją papugę, ale potem przychodzi pies i
ją zjada. Z drugiej strony, człowiek może wcale nie kochać swojej
papugi, ale potem przychodzi pies i ją zjada. Czyli to nie ma
znaczenia, jak bardzo człowiek kocha swoją papugę, bo i tak jej to nie
pomoże, jeśli w okolicy kręci się pies."

Zapiski z wykładu.

5 grudnia 2009

Wczoraj wracając z BUW’u, jak już byłam przy końcu Nowego Światu
(ciemno, strasznie, samotnie!) zaczepił mnie jakiś pan w średnim wieku.
Zaproponował mi wypełnienie ankiety za 10zł.
Pomyślałam sobie, czemu nie? Twoja narracja porywa xD
Jak mnie zaprosił wgłąb bramy, idąc brudnymi schodami, przechodząc
przez obskurne drzwi zaczęłam się zastanawiać, czy aby na pewno jestem
tam dla tej ankiety ;-;
Się wystraszyłam, mózg zaczął mi generować myśli typu "zgwałcą mnie :C!"
Przejęła mnie jakaś pani; zaprowadziła do pokoju na końcu korytarza i zasunęła dźwiękoszczelne drzwi…
"Stracona T_T"
Przyniosła picie – no trzeba być dobrze nawilżonym ;d
Jakieś pakunki.
No i się zaczęło!
Nie mogła sobie poradzić z otwarciem jednej paczuszki, to pani użyła
swej nadludzkiej siły i uporała się z tym. Naszym oczom ukazał się
podłużny kształt.
Batonik!
To serio była ankieta, razem z testowaniem produktu ;D
W zamian za odrobinę strachu dostałam czekoladę i 3bita <3 Miałaś nie jeść słodyczy ;P
(…)

Tsugumi

16 listopada 2009

   I gdy tak gapiłam
się na lśniące pomarańczowo niebo, zachciało mi się płakać.
Nie wiedzieć czemu, pomyślałam nagle: Miłość sprawia wrażenie, jakby płynęła
bez końca, zupełnie jak woda w wodociągach. Można odkręcić kurek i lać, a z pewnością
nie zabraknie.

Polny kwiat

2 listopada 2009
【はな の はな】

はなの の の の はな
はな の なな あ に
なずな はのはな
なもない のばな。

Twilight

1 listopada 2009

When you loved the one who was killing you, it left you no options. How could you run, how could you fight, when doing so would hurt that beloved one? If your life was all you had to give your beloved, how could you not give it?

If it was someone you truly loved?

Toradora!

30 października 2009

~Przygotowanie!
Chociaż nie jestem wystarczająco silna.
Przygotuj się!
Pewnego dnia, złapię cię.
Gdy opuścisz gardę, ktoś może cię zaatakować. Bądź czujny.
Chociaż jestem mała, to i tak ci nie odpuszczę.
Pragnę mieć serce z kamienia.
Plus i plus, lecz wychodzi minus.
Ale to nic ciekawego, ten kto to zauważy, zwycięży.
Miłość jest mieszanką słodyczy i goryczy.
Coś tak prostego, a zarazem skomplikowanego.
Przez cały czas przejmuję się nieistotnymi rzeczami.
Jak to jest? Tak to jest.
Mówiąc delikatnie, jesteś dziwakiem.
Nie wiem, kiedy jesteś szczery, a kiedy kłamiesz.
To sprawia, że czuję się zdezorientowana.
Ty ranisz mnie, ja ranię ciebie, to takie naiwne.
W twojej głowie, tylko w twojej, jakie to naiwne.

~Słona wanilia… Gorąca miłość…
Jeśli jest za słodka, to dosyp trochę soli.
Chcę, żebyś rozumiał mnie bardziej niż ktokolwiek inny,
więc pragnę ci to uświadomić.
Lecz to się nie uda.
To irytujące!
Ale słodka miłość jest trochę inna,
niż to, czego poszukuję.
Gdy powiesz, coś jest "białe", ja powiem, że jest "czarne".
Nie mogę być szczera, bo bym zaprzeczała samej sobie.
Jeśli powiesz, że mnie kochasz, to ja odpowiem, że cię nienawidzę.
Jestem szczęśliwa, więc dlaczego tak mówię?
To tak jakbym dosypywała soli do wanilii.

Tatarak

18 października 2009

Tatarskie
ziele ma dwa zapachy. Jeżeli się potrze w palcach zieloną wstążkę,
miejscami przymarszczoną, poczuje się zapach, łagodną woń „wody
ocienionej drzewami”, trochę tylko zatrącającą zapachami wschodu. Ale
kiedy się włoży nos w bruzdę, wyłożoną jak gdyby watą, czuje się obok
kadzidlanej woni zapach błotnistego iłu, gnijących rybich łusek, po
prostu błota. Aromat śmierci.

W
dzieciństwie tatarakiem wykładano podłogi sieni i balkonów, panował on
niepodzielnie w dniach wesołych i naprawdę zielonych świąt. A
jednocześnie przypomina mi on zawsze śmierć mojego pierwszego
przyjaciela, który utopił się mając trzynaście lat. To było o świtaniu
mojego życia, we wczesnym dzieciństwie. Ale i dzisiaj wywołuje ten
podwójny zapach niewesołe myśli.

Koniec
ma jakieś tajemnicze związki z początkiem. Zapach dzieciństwa odnajduje
odpowiednik w zapachu starości, młodość odbija się w zielonym lustrze
wieku dojrzałego. Taką jest w moim życiu historia Tataraku.

Jarosław Iwaszkiewicz, "Tatarak"

Dziewczyna

9 października 2009

Dwunastu braci wierząc w sny, zbadało mur od marzeń strony,
A poza murem płakał głos, dziewczęcy głos zaprzepaszczony.

I pokochali głosu dźwięk i chętny domysł o dziewczynie,
I zgadywali kształty ust po tym, jak śpiew od żalu ginie…

Mówili o niej: " Łka więc jest!" – i nic innego nie mówili,
I przeżegnali cały świat – i świat zadumał się w tej chwili…

Porwali młoty w twardą dłoń i jęli w mury tłuc z łoskotem!
I nie wiedziała ślepa noc, kto jest człowiekiem, a kto młotem?

"O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą powlecze" -
Tak, waląc w mur, dwunasty brat do jedenastu innych rzecze.

Ale daremny był ich trud, daremny ramion sprzęg i usił!
Oddali ciała swe na strwon owemu snowi, co ich kusił!

Łamią się piersi, trzeszczy kość, próchnieją dłonie, twarze bledną…
I wszyscy w jednym zmarli dniu i noc wieczystą mieli jedną!

Lecz cienie zmarłych – Boże mój! – nie wypuściły młotów z dłoni!
I tylko inny płynie czas i tylko młot inaczej dzwoni…

I dzwoni w przód ! I dzwoni wspak! I wzwyż za każdym grzmi nawrotem!
I nie wiedziała ślepa noc, kto tu jest cieniem, a kto młotem?

" O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą powlecze!" -
Tak, waląc w mur, dwunasty cień do jedenastu innych rzecze .

Lecz cieniom zbrakło nagle sił, a cień się mrokom nie opiera!
I powymarły jeszcze raz, bo nigdy dość się nie umiera…

I nigdy dość, i nigdy tak, jak tego pragnie ów co kona!…
I znikła treść – i zginął ślad – i powieść o nich już skończona!

Lecz dzielne młoty – Boże mój – mdłej nie poddały się żałobie!
I same przez się biły w mur, huczały spiżem same w sobie!

Huczały w mrok, huczały w blask i ociekały ludzkim potem!
I nie wiedziała ślepa noc, czym bywa młot, gdy nie jest młotem?

"O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć dziewczynę rdzą powlecze!" -
Ta, waląc w mur, dwunasty młot do jedenastu innych rzecze.

I runął mur, tysiącem ech wstrząsając wzgórza i doliny!
Lecz poza murem – nic i nic! Ni żywej duszy ni Dziewczyny!

Niczyich oczu, ani ust! I niczyjego w kwiatach losu!
Bo to był głos i tylko – głos, i nic nie było, oprócz głosu!

Nic – tylko płacz i żal i mrok i niewiadomość i zatrata!
Takiż to świat! Niedobry świat! Czemuż innego nie ma świata?

Wobec kłamliwych jawnie snów, wobec zmarniałych w nicość cudów,
Potężne młoty legły w rząd na znak spełnionych godnie trudów.

I była zgroza nagłych cisz! I była próżnia w całym niebie!
A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebie?

Bolesław Leśmian


  • RSS